poniedziałek, 5 grudnia 2011

Tiramisu bez jajek

Jest to zmodyfikowana przeze mnie wersja przepisu podstawowego. Klasyczne tiramisu wymaga doskonałych zdolności kulinarnych, bowiem zazwyczaj wychodzi za rzadkie, gorzkie, za mocno alkoholowe itd. wersja, którą Wam dziś zaprezentuje jest bardzo łatwa do przygotowania, a co najważniejsze takie tiramisu nigdy się nie rozpłynie. Posiada kremową, cudowną konsystencję. Stworzyłam przepis bez jajek, gdyż jest szybszy do wykonania i mniej kłopotliwy dla takich jak ja, początkujących gospodyń ;)

Składniki:
opakowanie 500 g serca mascarpone
opakowanie 200 g śmietany 36%
opakowanie "Mix do śmietany"
dwie czubate łyżki cukru pudru
2 opakowania podłużnych biszkoptów
3-4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
łyżka likieru amaretto (ewentualnie łyżka wódki i kilka kropel zapachu migdałowego)
kakao do posypania

Śmietanę przekładam do miski i ubijam delikatnie przez około 1 minutę. Dodaję "Mix do śmietany" i cukier puder, ponownie ubijam, aż do momentu gdy śmietana zesztywnieje. Następnie partiami dodaję serek mascarpone i z pomocą robota łączę składniki, aż powstanie gładka, jednolita masa, którą na ok. pół godziny wstawiam do lodówki.
W tym czasie przygotowuję w miseczce kawę. Po ostudzeniu dodaję do niej likier amaretto. Oczywiście możecie zastosować bardzo mocny wywar kawy z ekspresu, ale wiem, że nie każdy posiada taką zabawkę. Kawa rozpuszczalna choć znacznie delikatniejsza pozwoli na uzyskanie odpowiedniego aromatu i smaku.
W przygotowanych miseczkach układam na samym spodzie warstwę z maczanych w kawie biszkoptów. Biszkopty wystarczy zanurzyć i wyjąć - nie trzymajcie ich tam dłużej niż 3 sekundy, bo może się okazać, że nie będziecie mieli co trzymać - jak nasiąkną, rozpadną się. Na warstwę biszkoptów wykładam ok. półtoracentymertową warstwę masy. Na nią kolejna warstwa namoczonych biszkoptów i kolejna - masy mascarpone. Możecie ułożyć tak dużo warstw jak chcecie, a zamiast miseczek możecie użyć szerokich szklanek. Ważne, aby dolną warstwę stanowiły namoczone biszkopty a górną - masa.


Przygotowane tiramisu chowam do lodówki przynajmniej na około 2 godziny. Z takich proporcji jakie podałam wychodzi mi ok. osiem małych miseczek z dwoma warstwami biszkoptów i masy. Tiramisu najlepsze jest na drugi dzień. Pamiętajcie też, aby przed podaniem oprószyć je kakao i nie przesadźcie z jego ilością. Smacznego!

środa, 30 listopada 2011

Sushi - maki

Lubię :) i dlatego pomyślałam, że podam Wam prosty sposób na przyrządzenie Maki. Są one o tyle wdzięczne, iż wymagają od nas inwencji twórczej i łatwo się je robi. Sprawia mi ogromną frajdę przygotowywanie sushi a potem zachwycanie się jego pięknem i smakiem wraz z Ukochanym Mężczyzną. Co ciekawe pełen czas przygotowania takiego posiłku to ok. dwóch godzin wliczając w to gotowanie i studzenie ryżu a także krojenie składników więc tak naprawdę niewiele. Przepis jest podstawowy i nie zapominajcie, że zawsze możecie go urozmaicić ;) A, i ważna sprawa to proporcje - szklanka ryżu to porcja dla dwóch osób. Powodzenia!


Składniki do sushi muszą być profesjonalne. Więc jeśli ktoś wpadnie na pomysł, że ze zwykłego ryżu wyjdzie mu fantastyczne sushi to się myli. Ryż musi mieć właściwą, klejąca konsystencję. Tak samo marynowanego imbiru nie zastąpi żadna sałatka. Na początek proponuję wam wyprawę do sklepu po podstawowe przyrządy i składniki.

Do przyrządów zaliczyłam specjalną bambusową matkę (makisu), gdyż tylko z jej pomocą można uzyskać zgrabne i spójne kawałki sushi i ostry nóż bez ząbków.

Składniki:
opakowanie nori - prasowanych alg
opakowanie ryżu do sushi
opakowanie serku naturalnego
słoik marynowanego imbiru
ocet ryżowy
kawałek wędzonego łososia
paluszki krabowe
mała czerwona papryka
długi zielony ogórek
ziarna czarnego sezamu
wasabi w tubce w formie pasty do smarowania
sos sojowy

Przygotowania należy rozpocząć od ugotowania ryżu. Oczywiście na każdym opakowaniu znajdziecie przepis jednak ja podam Wam własny, wypróbowany. Ryż płuczę delikatnie choć intensywnie aż do momentu, gdy woda z mętnej zrobi się bardziej klarowna. Następnie na jedną szklankę ryżu wlewam do garnka ok. 1 i 1/3 szklanki zimnej wody i  wstawiam na mały gaz. Pamiętajcie, że ten ryż nie ma pływać w otchłani garnka, ale ma być zaledwie zakryty wodą. Co kilka minut mieszam uważając by nie uszkodzić ziaren. Od momentu zagrzania się wody ryż potrzebuje ok. 10-15 minut żeby się ugotować i stać się miękkim. Proponuję jednak przed wyłączeniem gazu spróbować go na twardość i pamiętać o tym, że jeszcze go odstawimy na jakieś 15 minut, żeby wchłonął resztkę wody. Jest to zajęcie wymagające sporej uwagi, gdyż ryż łatwo przypalić, albo nie dogotować. Po 15 minutach ryż zalewamy octem w proporcji  dwóch łyżek na szklankę ryżu. Całość bardzo delikatnie mieszamy i pozostawiamy do ostygnięcia. 

sushi

Podczas gdy ryż stygnie zajmujemy się krojeniem. Papryczkę krojami w wąskie paski. Ogórka obieramy ze skórki i kroimy na drobne słupki i co ważne!!! - przycinamy go na długość kartoników prasowanych alg, żeby zaoszczędzić sobie kłopotu przy zwijaniu. Łososia kroimy w plastry a potem w słupki - im dłuższe kawałki tym lepiej, podobnie paluszku krabowe. Mamy też czarny sezam, pastę wasabi i serek. Kartoniki prasowanych alg są najczęściej sprzedawane w formacie kwadratu więc musimy je przełamać na pół. Mają one delikatnie wytłoczone linie ułatwiające przełamanie. Składniki nakładamy na "szorstką" stronę wzdłóż dłuższego boku.
Ryż ostygł a my jesteśmy gotowi.


Na macie układamy najpierw płatek alg na którego środku  po długości rozkładamy niewielką porcję ryżu. Następnie również po długości, smarujmy go niewielką ilością wasabi i serka, posypujemy odrobiną sezamu i układamy ogórka (wciskamy go w rowek zrobiony w ryżu), kawałki mięsa i paprykę. Teraz zwijamy - uważajcie, żeby porcja nałożona na płatek umożliwiła Wam zawinięcie go i sklejenie jego brzegów. Jest to spory wyczyn dopóki nie zdobędziecie doświadczenia ale i tak się opłaca :o) Zwilżyjcie brzeg płatka wodą i ściśnijcie matką.

Teraz kroimy roladkę na pół i każdą połowę na trzy. Tak... końcówki nie są zachwycające dopóki nie ustawicie ich na osobnym talerzu jedna koło drugiej - jest kolorowo i bogato, a przede wszystkim smacznie. Natomiast pozostałe, równe kawałki połóżcie razem. Talerze nakryjcie folią spożywczą i schowajcie na około godzinę do lodówki. Tego sposobu podawania nigdzie nie znalazłam, jest mój własny i rozumiem, że może mieć przeciwników. Bo niby dlaczego folia i lodówka. Ano dlatego, że sushi zaraz po przygotowaniu nie było najlepsze. A dokładnie cudownie spajające składniki sprasowane wodorosty po prostu się "ciągnęły". Po kilkunastu minutach w lodówce sushi nabiera właściwiej konsystencji.

Jak podajemy? Każdy dostaje maleńką miseczkę z sosem sojowym w którym zamacza się porcję sushi. Na wierzch dokładamy maleńki kawałek marnowanego imbiru, a dla lubiących naprawdę ostre smaki proponuję jeszcze dodatkową porcję wasabi.

Jak jemy? Maka maczamy w sosie sojowym z jednej lub z obu stron, dokładamy maleńki plasterek imbiru na wierzch i na raz do buzi :o) A dla amatorów ostrych wrażeń można dorzucić miseczkę z wasabi. Smacznego ;o)

Ostatnio wypróbowaliśmy do naszego sushi wino śliwkowe i muszę przyznać, że dobrze się komponowało. Również półwytrawne białe wina się sprawdziły.

Jak przyspieszyć proces dojrzewania owoców

Na pewno słyszeliście o tym, że jabłka przyspieszają dojrzewanie owoców. Naukowcy tłumaczą, że jabłka podobnie jak pomidory i gruszki wydzielają etylen, który odpowiada za ten proces. W domowych warunkach bardzo często wykorzystuję tą właściwość jabłek. Jeśli Wasze banany, awokado, kaki, gruszki itd., itp. są niedojrzałe i zanosi się na to, że prędzej zgniją niż dojrzeją połóżcie je razem z jabłkiem lub jabłkami a nawet zamknijcie razem w torebce. Tak trzymane nawet jeden dzień owoce znacznie szybciej dojrzeją i będziecie mogli cieszyć się ich smakiem. Oczywiście jest mnóstwo spekulacji na temat torebek w jakich powinno się zamykać owoce. Ja sprawdziłam i papierowe i plastikowe - nie zaobserwowałam żadnej różnicy.

Ośmiorniczki

Ośmiorniczki to nic innego jak parówki zapiekane z serem. Dzięki właściwemu nacięciu, podczas smażenia końcówki fantazyjnie się wyginają. Potrawa pochodzi z czasów mojego dzieciństwa, ale jej smak towarzyszy mi do dziś. Lubię ją podawać na śniadanie, albo jako przekąskę w porze obiadu. Polecam szczególnie amatorom sera i dzieciom jako "coś" innego.

Składniki:
parówki
ser żółty w plastrach
oregano
łyżka masła do smażnenia

Z parówek zdejmujemy folię i oba końce nacinamy na cztery na długości ok 3-4 cm. Na patelni rozpuszczamy masło (można też przygotować danie beztłuszczowo na patelni teflonowej) i ukladamy parówki. Nakrywamy pokrywką. Jedzenie jest dość syte, więc nie należy go przygotowywać w zbyt dużych ilościach - średnio dwie parówki na jedna osobę wystarczają do nasycenia lekkiego głodu. Po kilku minutach, gdy widzimy jak pięknie zawijają się końcówki paróweczek kładziemy na każdej plasterek żółtego sera i posypujemy oregano. Ja lubię akurat tę przyprawę, ale polecam też zioła prowansalskie lub tymianek. Ponownie zakrywamy patelnię pokrywką i po ok. 3 minutach, ser jest pięknie rozpuszczony. Gotowe! Dobrze smakuje z ketchupem. Smacznego!

poniedziałek, 21 listopada 2011

Kanapki na słodko

Być może niekórzy z Was pamiętają to kryzysowe danie, które pochodzi z czasów kiedy nie było cukierków i ogólnie dostepnych ciasteczek. Kromkę chleba smarowało się słodką śmietaną i posypywało dowolną ilością cukru. Tak, tak.. podobno niezdrowe dla zębów, ale jakie dobre było :) ... mmm. Smacznego!

Pizza na cienkim cieście

Na ożywienie wspomnień o ciepłym, pełnym kolorów lecie proponuję Wam przyrządzenie pizzy z wykorzystanie Waszej pomysłowości. Przepis na ciasto jest niezawodny i zawsze się udaje, aczkolwiek trzeba wykazać się odrobiną siły podczas wyrabiania. Ale wynik - imponujący! Chrupiąca, na cienkim cieście pizza z dodatkami jakich Wasza dusza zapragnie.


Składniki na ciasto:
2 szklanki mąki
1/2 szklanki wody
opakowanie drożdży instant (7 g)
płaska łyżeczka cukru
łyżeczka soli
dwie łyżki oliwy

Do formy:
dwie łyżki oliwy

Sos do pizzy:
puszka pokrojonych pomidorów
łyżeczka cukru
płaska łyżeczka soli
dwie łyżeczki oregano
łyżka oliwy

Składniki pizzy:
0,5 kg tartego, żółtego sera
8 dużych pieczarek pokrojonych w plasterki
plasterki pepperoni
plasterki czerwonej papryki
suszone oregano do posypania

Najpierw drożdże. Zalewamy je niewielką ilością ciepłej wody. Odstawiamy na jakieś 10 minut aby urosły. Przez ten czas przesiewamy do miski mąkę, dodajemy sól i cukier. dodajemy podrośnięte drożdże i oliwę. Całość dobrze wyrabiamy. Na początku ciasto klei się do rąk, więc podsypcie je mąką, ale nie za dużo. Jakby było za ścisłe dodajcie wody. Ma uzyskać miłą, plastyczną konsystencję. Odstawcie je potem w miseczce nakrytej ściereczką na pół godziny - godzinę.

W tym czasie przygotujemy sos. Pomidory przelewamy do rondelka i dodajemy pozostałe składniki. Całość gotujemy na małym ogniu bez przykrycia od czasu do czasu mieszając, aż odparuje nam woda a całość się zagęści.

Podrośnięte ciasto dzielimy na dwie części, rozwałkowujemy i wykładamy na blachy lekko wysmarowane oliwą. Smarujemy sosem i wkładamy do zapieczenia do piekarnika nagrzanego do 180 st. C na ok.10 minut. Dopiero potem układamy pozostałe składniki czyli: żółty ser, pieczarki, pepperoni, paprykę i na koniec jeszcze posypujemy żółtym serem oraz oregano. Całość zapiekamy ok 20-30 minut, aż brzegi się ładnie zrumienią a ser całkowicie rozpuści.

Blaty pizzy posmarowane sosem pomidorowym możecie z powodzeniem zamrozić na kilka dni. Poza tym pizzę możecie zrobić z różnymi składnikami, ale pamiętajcie, że im jest ich więcej tym dłużej musicie ją piec. Według włoskiej tradycji pizza powinna mieć cztery składniki przy czym ser i sos pomidorowy się do nich nie zaliczają i wówczas jest idealna ;)
Smacznego!

piątek, 23 września 2011

Kanapki z czerstwych kajzerek na ciepło

Bomba kaloryczna uwielbiana przez dzieci, ale nie tylko. Kanapki te robi się szybko, tylko trzeba dobrze zorganizować sobie miejsce pracy.

Składniki:
6 czerstwych kajzerki
ok. 0,5 kg tartego sera żółtego
4-5 ząbków czosnku
jedno surowe jajko
masło do smażenia 

Świetnie nadają się do tych kanapek starsze bułki, które leżą jakieś 2-3 dni. Chodzi o to, żeby nie były świeże i gorące. Kroję je na pół. Do żółtego sera dodaje wyciśnięty przez prasę czosnek i wbijam surowe jajko. Ilość czosnku jest oczywiście dowolna, jednak im go więcej tym bardziej aromatyczne danie wyjdzie. Nie przesadźcie jednak z jego ilością, bo kanapki będą gorzkie. Całość dobrze mieszam i nakładam grubą warstwą na połówki kajzerek dobrze dociskając.


Dopiero teraz rozpuszczam na patelni masło i układam połówki kajzerek stroną z serem na patelnię. Smażę chwilę, aż piękny aromat rozejdzie się po kuchni. Ser musi się rozpuścić a jajko ścinając się zwiąże składniki. I tak z każdą kolejna partią, pamiętając o dokładaniu kolejnych porcji masła podczas smażenia.
Najchętniej znikają z ketchupem, ale same też są pyszne. Smacznego!

poniedziałek, 19 września 2011

Sałatka z ananasem i tuńczykiem

Kolejna, tym razem błyskawiczna sałatka. Sprawdza się zawsze. Zawiera składniki, które zawsze możecie mieć w szafce w zapasie i robi się ją w 5 minut.

Składniki:
2 puszki sałatkowego tuńczyka
puszka ananasa w kawałkach
puszka czerwonej fasolki
puszka kukurydzy
majonez
sól, pieprz

Tuńczyka odsączam z zalewy, podobnie jak ananasa, fasolkę i kukurydzę. Składniki wrzucam do miski. Doprawiam do smaku solą i pieprzem. Dodaję majonez i gotowe. Sok z ananasa z puszki proponuję do wypicia dla łasuchów, bo jest słodki. Smacznego!

Sałatka z ryżem i tuńczykiem

Ta sałatka jest jedna z najprostszych mi znanych. Smaczna, znika zawsze w pierwszej kolejności. Banalna w przyrządzeniu a najwięcej czasu zajmie Wam ugotowanie do niej ryżu.

Składniki:
woreczek ugotowanego ryżu
jedna czerwona papryka
jedna puszka kukurydzy
dwie puszki sałatkowego tuńczyka
majonez
sól, pieprz

Gotuję ryż a w tym czasie kroję paprykę w drobną kostkę i odcedzam tuńczyka z zalewy. Wrzucam składniki do miski, dodaję kukurydzę i ugotowany, ostudzony ryż. Doprawiam solą i pieprzem do smaku. Łączę składniki majonezem. Pyszności!

Majonez domowej roboty


Majonez to fantastyczny dodatek i nikogo nie trzeba do niego przekonywać. Do sałatek, do kanapek, do sosów a nawet do ciast. Dziś podam Wam przepis na majonez domowej roboty. Jednak by się udał proponuję przyrządzić go w blenderze z dzbankiem. Składniki muszą być dobrze wymieszane.

Składniki:
1 jajko
pełna łyżka stołowa musztardy
szczypta soli
szczypta cukru
szczypta curry
olej

Do dzbanka wbijamy jajko, dodajemy musztardę, sól, cukier i curry. Przykrywamy pokrywką i włączamy blender. Przez małą dziurkę w pokrywce, przystosowanej do tego celu powoli wlewamy oliwę. Sami zobaczycie kiedy majonez nabierze właściwej sobie konsystencji i koloru. Już po 3-5 minutach powstanie piękna, gładka masa. Dla chętnych - można dodać np.: białego pieprzu aby nadać ostrości. Smacznego!

czwartek, 8 września 2011

Chrupiące pieczone ziemniaczki


Chrupiące ziemniaczki są świetnym daniem, ponieważ mogą stanowić zarówno samodzielny posiłek jak i być doskonałym dodatkiem do obiadu. I właśnie jako dodatek wykorzystałam je do wołowiny w winie, którą przygotowałam według przepisu z miesięcznika KUCHNIA nr 9/2011 str. 34. Wyszło popisowo i pysznie. Polecam!

Składniki:
ziemniaki
sól
oliwa do pokropienia
suszone zioła w zależności od gustu (tymianek, zioła prowansalskie albo oregano)
Ziemniaki myję, obieram i kroję na talarki grubości ok. 0,5 cm. Układam schodkowo na blasze wyścielonej papierem do pieczenia. Posypuję odrobiną soli. Skrapiam oliwą i posypuję ulubionymi ziołami. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do ok. 180 st. i piekę, aż ziemniaki pięknie się zrumienią.





Smacznego!

Kanapka z sadzonym jajkiem

Dziś postanowiłam podzielić się z Wami kanapką, która zawsze zachwyca mojego mężczyznę. Kanapka jest łatwa w przygotowaniu i powstała z potrzeby chwili. Kompozycja podsmażonego boczku i jajka ze świeżymi warzywami jest po prostu doskonała.

Składniki:
kajzerka albo inna bułeczka
jajko
kilka plasterków boczku lub kawałek kiełbaski
kilka plasterków żółtego sera
pomidor
sałata
sól, pieprz

Jajko lekko posolone smażę na patelni z odrobiną masła, żeby nie przywarło - po prostu zwykłe sadzone. Na drugiej patelni podsmażam plasterki boczku. Jeśli nie mamy boczku świetnie sprawdzi się kiełbaska tylko pokrojona wzdłuż, żeby kawałki były większe. Zarówno boczek jak i kiełbasę podsmażam bez dodatkowego tłuszczu, gdyż same zawierają go dość sporo. Kajzerkę kroję na pół, smaruję masłem i układam na spodzie po kolei sałatę, podsmażony boczek lub kiełbaskę, jajko sadzone, plasterek żółtego sera, plasterek pomidora, trochę pieprzu. Nakrywam całość drugą połówką, dociskam i gotowe. Smacznego!

środa, 7 września 2011

Mięsna tarta

Tarta to kruche, zapieczone ciasto na które wykładamy dowolny farsz bądź owoce i zapiekamy. W mojej wersji tarty zwanej przeze mnie pajem zakrywam farsz cienko rozwałkowanym kruchym ciastem i dopiero zapiekam. Dzięki czemu otrzymuję dodatkową warstwę pysznego ciasta, a jednocześnie zgrabne wykończenie placka .Jest to jedna z łatwiejszych potraw i dlatego zachęcam do jej przygotowania. Zaletą potrawy jest to, iż może zostać ponownie odgrzana następnego dnia i nic nie straci na walorach smakowych.

Podany przeze przepis jest na 3 paje. Co wcale nie oznacza, że musicie je wszystkie na raz robić. Ja mam foremki o średnicy 18 cm i tartą z takiej formy spokojnie są w stanie najeść się dwie osoby. Oczywiście musicie wziąć poprawkę na panów, gdyż przeciętny mężczyzna może zjeść taką tartę
sam ;)

Składniki na ciasto:
3 szklanki mąki
1 płaska łyżka soli
kostka miękkiego masła
2 jajka
zimna woda o ile będzie potrzebna
masło oraz tarta bułka do przygotowania formy

Składniki na farsz:
0,5 kg mięsa mielonego najlepiej wołowo-wieprzowego
0,25 kg pieczarek
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
2 czerwone papryki
koncentrat pomidorowy - ilość w zależności od gustu
sól, pieprz, majeranek
mały kawałeczek sera pleśniowego - doda potrawie ostrości
żółty ser do posypania

Zaczynam od ciasta, gdyż jak każde kruche ciasto musi poleżeć minimum pół godziny w lodówce, zanim się upiecze. Do dużej miski przesiewam mąkę, dodaję sól i miękkie masło. Łopatką rozbijam masło na mniejsze kawałki i mieszam z mąką. Teraz wbijam jajka i całość wyrabiam aż ciasto będzie jednolite i zwarte. Nie powinno przyklejać się do miski ani rąk - jeśli tak jest to dodajcie mąki. Jeżeli natomiast ciasto jest tak zwarte, że już się kruszy dodajcie trochę zimnej wody, która je sklei. Zawinięte w folię wkładam do lodówki na ok. pół godziny. Przygotowuję foremki - smaruję je dokładnie masłem i obsypuję bułką tartą.

Mam czas na przygotowanie farszu. Pokrojoną cebulę i wyciśnięty przez praskę czosnek podsmażam na oliwie. Dorzucam mięso mielone i cały czas mieszając czekam aż się usmaży. Dodaję koncentrat pomidorowy, pokrojoną w kostkę paprykę i przyprawy do smaku. Na drugiej patelni podsmażam na maśle pokrojone w plasterki pieczarki. Nabiorą pięknego, złotego koloru i będą świetnym uzupełnieniem mięsa.

Mogę już wrócić do mojego ciasta. Rozwałkowuję je na cieniutki placek i wyklejam nim wcześniej przygotowana formę. Dobrze, żeby ciasto wystawało nieco poza formę, gdyż podczas pieczenia skurczy się, co może uniemożliwić wyłożenie farszu. Nakłuwam wyłożone ciasto w kilku miejscach widelcem i wkładam do piekarnika na ok. 10 min w temp. ok. 180 st. aż ciasto się zapiecze.

Pieczarki dorzucam do mięsa, mieszam i wykładam gotowy farsz na podpieczony spód. Całość zasypuję tartym żółtym serem a także rozkładam plasterki sera pleśniowego - nie za dużo! Przykrywam kolejnym kawałkiem surowego ciasta, zalepiam zgrabnie brzegi i wkładam do piekarnika na ok. 20 minut, aż ciasto na wierzchu przybierze złoty kolor.

Gotowe ciasto wyjmuję z formy i dzielę według uznania. Życzę smacznego!


czwartek, 1 września 2011

Omlet

Idea robienia omletów jest bardzo przydatna z kilku powodów. Robi się je stosunkowo szybko, są sycące, mogą być podawane na słodko z dżemem lub na ostro z sosami, mogą być z warzywami, albo tylko z mięsem. Kto co lubi.

Zasada udanego omleta:
na 1-no jajko - 1-na łyżka stołowa mąki pszennej - 2-ie łyżki stołowe mleka - szczypta soli
Sami możecie teraz dobierać ilość jajek a omlet zawsze się Wam uda.

Są dwa rodzaje omletów - płaściutkie i puszyste, w zależności od tego jak się połączy składniki.



Omlet płaski - do rozbitych jajek dodaję odpowiednią ilość mąki i mleka oraz szczyptę soli. Całość miksuję do powstania jednolitej masy. Na patelni rozgrzewam pełną łyżkę masła i dopiero wtedy wylewam masę. I teraz moja ulubiona część. Jak tylko zauważam, że spód omleta się usmażył (jakieś 2-3 minuty) podważam go łopatką i przechylając patelnię wlewam płynną masę z góry. I tak kilka razy. Tym samym mój omlet nabiera warstw, które uwielbiam podczas jedzenia rozrywać widelcem. 
Podczas smażenia będziecie musieli prawdopodobnie dokładać małe kawałeczki masła na patelnię, aby omlet się nie przypalił. A na koniec dobrze jest odwrócić go na drugą stronę.


Omlet puszysty - najpierw ubijam na sztywno pianę z białek ze szczyptą soli, potem dodaję żółtka i delikatnie choć szybko łączę składniki mikserem. Następnie tak samo postępuję z mąką a na końcu z mlekiem. Na patelni rozgrzewam dwie pełne łyżki masła i dopiero wtedy wylewam masę. Nakrywam patelnię pokrywką i co jakiś czas zaglądam, sprawdzając czy omlet nie przywarł. Jeśli potrzeba dokładam kawałeczki masła. Po kilku minutach spód na pewno jest zapieczony a góra ścięta więc przewracam omlet na drugą stronę.
Jeśli chcecie zrobić omleta z wkładką wrzućcie odpowiednio przygotowane składniki do płynnej masy, albo połóżcie na górze podczas smażenia. Polecam także omlety z powidłami lub miodem.
Smacznego!

Sos śmietanowy do sałaty/ogórków

Ten słodko-kwaśny sos jest idealny zarówno do sałaty jak i ogórków serwowanych jako surówka do obiadu. Osobiście go uwielbiam i znajduję coraz więcej jego zwolenników. 

Składniki:
mały kubeczek śmietany 12%
łyżka stołowa cukru
pół płaskiej łyżeczki kwasku cytrynowego
odrobina gorącej wody


Dodaję cukier do śmietany i mieszam. W odrobinie gorącej wody rozpuszczam kwasek (woda ma zaledwie zakryć kwasek). Wlewam ostudzoną wodę z rozpuszczonym kwaskiem do śmietany i mieszam. Odstawiam na chwilę, żeby śmietana zgęstniała i gotowe do podania.

Pamiętajcie, że sałatę najlepiej lekko posolić jakieś 15 minut przed polaniem sosem, gdyż dzięki temu troszkę zmięknie i będzie przyjemniejsza dla podniebienia. Natomiast ogórki dobrze jest doprawić i solą i pieprzem a dopiero potem sosem.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Jogurtowy deser

Ten deser jest maksymalnym uproszczeniem dla wszystkich gospodyń, które tak jak ja nie lubią rozpuszczać żelatyny. Ja zawsze obawiam się grudek w masie. Natomiast ta modyfikacja na pewno sprawi, że grudki nigdy nie powstaną.


Składniki:
kubeczek jogurtu naturalnego 400 g jedna galaretka o dowolnym smaku
1-2 łyżki stołowe cukru pudru
owoce do udekorowania

Przygotowuję galaretkę według przepisu na opakowaniu i czekam aż przestygnie. Do jogurtu dodaję cukier puder i całość mieszam dokładne mikserem jednocześnie powoli wlewając przestudzona galaretkę. Tak przygotowana masę przelewam w salaterki i wstawiam do lodówki na kilka godzin aby dobrze zastygła.
Ja przygotowałam wersję z malinami. Jak widzicie, rozłożyłam deser do salaterek i  po prostu nimi przyozdobiłam. Ale możecie też wrzucić owoce do masy zanim zastygnie.

A! I pamiętajcie, że ananas i kiwi nie są odpowiednimi owocami do tego rodzaju deserów, gdyż najzwyczajniej w świecie uniemożliwią zastygnięcie żelatyny i deser będzie płynny. A teraz się bawcie. Smacznego!

środa, 24 sierpnia 2011

Jogurtowo-śmietanowy deser

Uwielbiam, jogurt, serek mascarpone ze śmietanka, owocami bądź galaretką. Tym smaczniejszy deser im lepsza prezentacja. Dlatego wpadłam na łatwy sposób zmodyfikowania codziennych jogurtów nadając im niecodzienny wygląd.

Składniki:
kubeczek jogurtu naturalnego 400 g
kubeczek śmietanki deserowej 200 g
2-3 łyżki stołowe cukru pudru
2 łyżki stołowe żelatyny
jedna galaretka

Najpierw przygotowuję galaretkę według podanego na opakowaniu przepisu. Rozmieszaną galaretkę odstawiam w chłodne miejsce aby przestygła. Następnie delikatnie ubijam śmietanę z cukrem pudrem, aby dobrze się wymieszała i nabrała puszystości. Dodaje do niej jogurt i ubijam jeszcze 30 sek. Nie bójcie się próbować masy jogurtowo-śmietanowej podczas przygotowywania, ponieważ każdy ma inne preferencje co do słodyczy. Teraz żelatyna - rozpuszczam ją w niewielkiej ilości wody (tyle żeby ją zakryła ale jednocześnie żeby udało się ją rozmieszać). Jak tylko żelatyna będzie rozmieszana i przestudzona, wlewam ją do masy jogurtowo-śmietanowej i szybko ubijam przez ok. 1 min. 

Czasami ciężko jest dobrze rozmieszać żelatynę, szczególnie początkującym Paniom Domu. Proponuję najpierw namoczyć ja w zimnej wodzie a potem dolać gorącej i szybko rozmieszać. Jednak gdyby ten zabieg nie zadziałał i powstaną grudki, użyjcie sitka.  Zaraz potem szybko zanurzcie sitko w gorącej wodzie, aby uniknąć zaschnięcia żelatyny na drucikach i związanych z tym komplikacji.

Po wymieszaniu wszystkich składników zaczynam robić przekładańca - najpierw masa, jak stężeje w lodówce na nią galaretka a jak galaretka stężeje na nią ostatnia porcja masy. Całość najlepsza jest po kilku godzinach kiedy składniki dobrze się połączą. Jeśli chcecie możecie dodać podczas przygotowywania deseru do masy zapach np. pomarańczowy albo waniliowy, a do galaretki swoje ulubione owoce.
Smacznego!

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Letnie leczo

Trwa lato i obfitość warzyw jest ogromna. Moim ulubionym daniem tego okresu jest leczo. Zawsze przygotowuje je z tych warzyw, które są obecnie dostępne pamiętając, że podstawą potrawy jest cukinia i dobra kiełbaska. Reszta składników to czysta improwizacja. Ale dzięki temu nie muszę przejmować się że czegoś zabraknie.

Składniki:
jedna młoda cukinia średniej wielkości (ok. 25 cm długości)
jedna cebula
jedna świeża czerwona papryka
jedna ostra papryczka (polecam czuszkę)
ząbek czosnku
dwie laski kiełbasy
5 pomidorów (może być koncentrat pomidorowy, albo pomidory z puszki)
szklanka zielonego groszku (najlepiej mrożonego bo ma piękny, żywy kolor)
garść fasolki szparagowej
mielony pieprz
zioła według uznania: tymianek, majeranek itp.

Cebulę kroję w drobną kostkę i wrzucam na rozgrzany olej, żeby się zeszkliła. Dodaję pokrojoną w ćwiartki lub krążki kiełbaskę. Smażę mieszając od czasu do czasu, aby kiełbasa się nie przypaliła, ale pięknie zrumieniła.

A teraz cukinia. Im młodsza tym lepiej, bowiem skórka jest miękka i nie należy jej wówczas obierać. Wystarczy, że umytą cukinię pokroję w grubą kostkę. Następnie wrzucam ją do garnka i zalewam niewielką ilością wody, tak aby dno było zakryte, co uniemożliwi przypalenie się cukinii, dopóki sama "puści" soki.

Teraz groszek, jeśli jest mrożony to najlepsza pora na dodanie tego składnika. Jeśli użyjecie groszku z puszki wrzućcie go jak potrawa będzie gotowa.

Kolej na fasolkę szparagową. Musi być obrana z ogonków, co proponuję zrobić przed zabraniem się za gotowanie. Teraz kroję ja na kawałki ok. 2 cm i dorzucam do garnka.

Następnie kroję w kostkę paprykę oraz w cieniutkie plasterki ostrą papryczkę. Pamiętajcie, że pestki z ostrej papryczki dodadzą dodatkowej ostrości potrawie. Do Was należy decyzja czy je dorzucacie do garnka czy wyrzucacie.

Przez praskę wyciskam obrany ząbek czosnku.
Całość mieszam i nakrywam pokrywką pozostawiając na gazie aż do ugotowania się składników.

W osobnym garnku przygotowuję pomidory. Obieram je ze skórki i kroję w kostkę. Bardzo uważam żeby się nie przypaliły więc często je mieszam aż do zagęszczenia.

Na koniec dorzucam do reszty warzyw pomidory i kiełbaskę. Mieszam i doprawiam do smaku najczęściej mielonym pieprzem, dwoma łyżkami tymianku, majeranku bądź natką pietruszki, natką selera. Jeśli macie dostęp do świeżych ziół to je stosujcie. Nadają potrawie naprawdę cudowny aromat.

Smacznego!


Gorąco namawiam Was do tworzenia własnego leczo. Lubię kombinację z kalafiorem, brokułem, marchwią czy fasolką perłową. Uwagi podczas przygotowywania takiej potrawy wymaga czas gotowania poszczególnych warzyw, a co za tym idzie kolejność ich dodawania. Pamiętajcie, że fasolki czy kalafior gotują się dłużnej niż papryka. Chodzi przecież o to aby potrawa była świeża, czyli miała elementy chrupiące jak np. papryka, a także elementy sycące jak cukinia, kiełbasa. W przeciwnym razie całość wrzucilibyśmy w blender i zrobili krem warzywny z kiełbasą. Brzmi nieciekawie? Właśnie. Jeśli nie wiecie, czy danie jest jest już gotowe, po prostu próbujcie każdego składnika.

niedziela, 21 sierpnia 2011

Krojenie jajek do sałatek

Krojenie jajek nie należało nigdy do moich najprzyjemniejszych zajęć, bo jak tu zrobić kostkę z czegoś co się ślizga i jest obłe. Świetnym rozwiązaniem jest umiejętne posłużenie się krajalnicą.
Kładziemy obrane jajko i przecinamy krajalnicą. Nic prostszego - mamy już plasterki. Następnie delikatnie przekręcamy o 90 stopni i kroimy - mamy słupki. Przekręcamy o kolejne 90 stopni i kroimy - mamy kostkę. Proste i szybkie rozwiązanie.

Pasta śledziowa

Czasami mam nieodpartą ochotę na świeże bułeczki. Świetnie pasuje do nich pasta śledziowa zwieńczona plasterkiem pomidora bądź ogórka, albo posypana szczypiorkiem. Wykonanie pasty jest proste. Trzeba jednak poświecić ok. 25 minut na jej przygotowanie, przy czym biorę tu po uwagę gotowanie jajek i ich studzenie. Należy również pamiętać, że im drobniej posiekane składniki tym lepiej łączą się ze sobą i nie spadają z kanapki.


Składniki:
dwie puszki filetów śledziowych w pomidorach
dwa jajka na twardo
dwa ogórki kiszone
pół świeżej czerwonej papryki
1/3 szklanki tartego żółtego sera
mielony pieprz
dwie łyżki stołowe majonezu



Rybę rozdrabniam widelcem. Jajka, ogórki i paprykę kroję w kostkę a następnie dodaję do filetów. Wsypuję tarty żółty ser. Całość mieszam. Dorabiam do smaku dodając mielony pieprz a na końcu majonez. Wymieszane i gotowe do podania na kanapki.
To najprostsza wersja, ale wariacje z jogurtem, sosem tatarskim czy innymi warzywami to czysta przyjemność, której nie należy się bać. Próbujcie i szukajcie Waszych smaków.
Smacznego!

sobota, 20 sierpnia 2011

Idea bloga

Zawsze staram się aby moje dania były proste i szybkie w przygotowaniu. Oczywiście są wyjątki, ale tylko wtedy kiedy pozwala mi na to czas. Ponieważ gotuję zaledwie od dwóch lat początkowo wiele przepisów sprawiało mi sporo trudności. Nie zawsze miałam pod ręka miarkę do odmierzania mleka. Waga też czasami odmawia posłuszeństwa, bo bateryjki nie są wieczne. Dlatego obecnie korzystam z prostego rozwiązania, które od lat stosuje moja Mama. Przepisy, które będę zamieszczać na tym blogu będą na szklanki, łyżeczki, "do smaku" i "na oko". Waga przyda się do odważania owoców na przetwory i tyle. Chcę by każdy mógł zrobić sobie omleta, kruche ciasteczka czy nawet tort, nie zastanawiając się czy tej mąki powinno być więcej czy mniej. Gotowanie ma być radością a jedzenie pełnią satysfakcji i zadowolenia z siebie.